Natural Experience: dezodoranty

Drugi wpis z serii Natural Experience postanowiłam poświęcić dezodorantom. Pierwszy, w którym piszę o kremach pod oczy, znajdziecie tutaj. Przypomnę, że NE to w założeniu seria poświęcona przeglądowi używanych przeze mnie kosmetyków z danej kategorii. Produkty są tu ułożone alfabetycznie markami, ceny podane są tylko orientacyjnie, a skład jest cytatem z egzemplarza, który testowałam. Ceny i składy mogą się zmieniać, więc zalecam czujność i zachęcam do samodzielnej weryfikacji. 
Z naturalnymi dezodorantami zaczęłam przygodę dość późno. Przez długi czas nie było we mnie odwagi do takich testów, żyłam w przekonaniu, że bez antyperspirantu się nie obejdę. Okazało się, że obchodzę się znakomicie. Od razu podkreślę, że dezodorant to nie antyperspirant. Antyperspiranty hamują wydzielanie potu, a dezodoranty mają za zadanie neutralizować brzydki zapach, który powstaje, gdy bakterie zaczynają rozkładać już wydzielony pot. Wszystkie produkty z tego zestawienia to dezodoranty. 

Bema, Dezodorant w sprayu dla kobiet
60 ml    ok. 40 zł

Wersja, którą ja wybrałam, jest w spray’u, ale dezodorant ten występuje jeszcze w kulce, jeśli taką formę wolicie. Spray równomiernie dozuje porządną mgiełkę, która jednym psiknięciem obejmuje całą pachę. Po aplikacji trzeba chwileczkę odczekać z ubraniem się. Potem skóra, co dla mnie bardzo ważne, nie klei się. Nie mam też uczucia mokrych pach, jest świeżo i sucho. Bema nie barwi ubrań ani nie zostawia plam. 

Dobrze radzi sobie ze swoim zadaniem. Ma bardzo ładny, kwiatowy zapach, który utrzymuje się na skórze właściwie dotąd, dopóki się nie wykąpiemy. Maskuje przykry zapach w zwykłych, codziennych sytuacjach. Na siłowni, w czasie wzmożonego wysiłku czy w sytuacjach stresowych już sobie nie radzi. 

INCI: Rosa Damascena* Flower Water, Citrus Aurantium Amara* (Bitter orange)Flower Water, Potassium Alum, Decyl Glucoside, Lauryl Glucoside, Glycerin, Polyglyceryl-2 Dipolyhydroxystearate, Aloe Barbadensis* Leaf Extract, Sodium Dehydroacetate, Parfum/Fragrance, Benzyl Alcohol, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate.
* *Da agricoltura biologica/organic agriculture.

4szpaki, Dezodorant w kremie cytrusowo – ziołowy
60 ml    ok. 40 zł

4szpaki to na tę chwilę to najbardziej sodowy deo, jaki znam. Bardzo wyraźnie czuć tu tę sodę pod palcami i dała mi ona o sobie znać w postaci swędzenia i zabarwienia skóry na charakterystyczny żółto – siny kolor. Swędzenie bezpowrotnie ustąpiło, gdy po zrobieniu kilkudniowej przerwy, wróciłam do aplikacji znacznie zredukowanej ilości- ziarnko grochu na obie pachy. Wtedy deo zaliczył u mnie sukces. 

Taka ilość jest dla mnie wystarczająca do zapewnienia komfortu i efektywności działania, a żadne podrażnienie już nie wystąpiło ( barwienie się jednak utrzymało). Przy mojej standardowej aktywności deo daje sobie radę bez zastrzeżeń. Nie brudzi ubrań, nie zbiera się w ciągu dnia ( gdy nakładałam więcej wałkował się, ale to raczej kwestia tego, że mocno przesadzałam z ilością).
Zredukowanie ilości przyniosło profit w postaci podniesienia wydajności – deo jest u mnie ekstremalnie wydajny!  Ale termin przydatności ma na szczęście ma długi i bez PAO. Profitem jest też szklany słoiczek. Profitem jest też dla mnie zapach – cytrusowy, taki skórkowy, delikatny i przyjemny. Umilacz aplikacji, ale nie czuć go w ciągu dnia, jeśli się nie wącha pachy. Dezodorant występuje również w wersji bezzapachowej. 

INCI: Sodium Bicarbonate, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Potato Starch, Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Oenothera Biennis (Evening Primrose) Seed Oil, Maranta Arundinacea Root Powder, Diatomaceous Earth, Glycerin, Kaolin, Citrus Grandis (Grapefruit) Peel Oil, Oleum Citrus Limonum, Salvia Lavandulifolia Herb Oil, Tocopherol Acetate, Citral*, Geraniol*, Limonene*, Linalool*.
*Składniki naturalnych olejków eterycznych.

Douces Angevines, Theo
50 ml    ok. 65 zł

Nie mam uwag co do Theo żadnych negatywnych uwag! Zapewnia mi świeżość przez cały dzień, również w sytuacjach stresowych. Towarzyszył mi też latem. I będzie towarzyszył zapewne jeszcze długo. Maskuje smród znakomicie i długotrwale. Choć maskuje to może za mało powiedziane. Otula smród swoim niepowtarzalnym zapachem. Zapach jest z cyklu męskich, ziołowych i intensywnych. Dla mnie oryginalny i piękny, ale lojalnie uprzedzam, że daleki jest od zapachów powszechnie klasyfikowanych jako kobiece. Kompozycje tworzą nuty drzewne, świeża zieleń, jodła i gorzka pomarańcza.

Formuła Theo jest wodnista, ponieważ mamy tu bukiet ziół na organicznym alkoholu z pszenicy pochodzącym z ekologicznych upraw. Także żaden tam bimberek od wujka Mietka ze starej opony dymem smalonej. Ja żadnych negatywnych odczuć w związku z tym alkoholem tutaj nie mam, a zużyłam już niejedno opakowanie. Deo wlany jest szklaną butelkę z atomizerem. Ów rozpyla lekką mgiełkę, dla objęcia całego obszaru pod pachą lubię 2-3 psiknięcia. Po psiknięciu się trzeba chwilkę odczekać aż alkohol odparuje ( czuć go nosem w tym momencie) i można się ubierać. Skóra się nie klei. Ani czarne ani białe ubrania nie noszą na sobie śladów plam.

INCI: Ethanol**, Aqua, Rosmarinus Officinalis Flower/Leaf/Steam Water*, Mentha Piperata Leaf Water*, Agave Americana*, Canarium Luzonicum Oil, Santalum Austrocaledonicum Wood Oil, Citrus Aurantium Floral Oil*, Abies Balsamea Needle Oil*, Hyssopus Officinalis* Flower, Salvia Officinalis Leaf*, Leptospermum Scoparium Branch/Leaf Oil, Equisetum Arvense*, Ribes Nigrum*, Parfum (Essential Oils Fragnance ), linalool, limonene, eugenol, geraniol, citral, farnesol, benzyl benzoate (naturalnie zawarte w olejkach eterycznych).

*Składnik z rolnictwa ekologicznego.
**Wykonane przy użyciu składników organicznych. 

Dr Organic, Organic Rose Otto Deodorant
50 ml    ok. 35 zł

Różany zapach jest ładny, taki w stylu różańcowym i początkowo nawet dość mocny, ale nie może konkurować z wonią potu, który wyraźnie przebija spod niego już po godzinie/ dwóch. I ja tu mówię o czasie spędzonym statycznie i bez stresu – przed ekranem komputera. Także niestety jestem na nie. Również dlatego, że ten Dr Organic jest bardzo wilgotny, trzeba czekać z ubraniem się i wachlować pachy, bo inaczej nic z niego nie zostanie na skórze. Wilgotny i lepki, także jak się dobierze do niego odpowiedni materiał odzienia, to można mieć piknie przyozdobione farfoclami paszki. 

INCI: Aloe Barbadensis Leaf Juice, Aqua, Zinc Ricinoleate, Triethyl Citrate, Lauryl Glucoside, Polyglyceryl-2-dipolyhydroxystearate, Glycerin, Glyceryl Caprylate, Cetearyl Alcohol, Polyglyceryl-3 Stearate, Sodium Stearoyl Lactylate, Parfum, Pelargonium Graveolens (Geranium) Flower Oil, Eugenia Caryophyllus (Clove) Flower Oil, Rosa Damascena (Rose) Flower Oil, Isocetyl Palmitate, Cetraria Islandica (Icelandic Moss) Extract, Glycyrrhetinic Acid, Sodium Bicarbonate, Citrus Limon (Lemon) Peel Oil, Tocopherol, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Chondrus Crispus (Carrageenan) Extract, Rosa Damascena (Rose) Flower Extract, Passiflora Incarnata (Passionflower) Extract, Tilia Cordata (Linden) Flower Extract, Calendula Officinalis Flower Extract, Chamomilla Recutita (Chamomile) Flower Extract, Xanthan Gum, Sodium Phytate, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Citric Acid, Citral, Citronellol, Limonene, Eugenol, Geraniol, Linalool.

Hempking, Naturalny dezodorant konopny z CBD o zapachu wanilii i kwiatów Ylang Ylang
65 ml    ok. 50 zł

Hempking to jest naprawdę mocny zawodnik, co ma swoje plusy dodatnie i plusy ujemne. Do plusów dodatnich z pewnością trzeba zaliczyć skuteczność. Byłam bardzo zaskoczona tym, jak doskonale radzi sobie w trudnych warunkach. To na tę chwile najskuteczniejszy sodowy dezodorant, jaki miałam. Daje radę nawet podczas umiarkowanej aktywności fizycznej. Niestety, ta wysoka skuteczność pociąga za sobą okresowe uczucie swędzenia. Wtedy muszę odstawić deo na dzień/ dwa, by potem powrócić do niego z sukcesem. Tu znaczenie ma też aplikowana ilość – nie warto z tym przesadzać.

Dezodorant jest dość zbity, ale topnieje pod wpływem ciepła dłoni. Czuć w nim drobinki podczas rozcierania. Czuć je mniej niż np. w 4szpakach, ale bardziej niż w Majru. Hempking pod palcami wydaje się dość tłusty, dłonie po aplikacji trzeba porządnie umyć. Natomiast pod pachami nie czuć żadnej tłustości ani wilgoci, nie trzeba czekać z ubraniem się. Ubrań nie barwi, czasem tylko zauważałam białe smugi na czarnych materiałach. Ale widywałam takie również przy innych sodowych deo, a że odpierają się bezproblemowo, to nie postrzegam ich negatywnie. No i zapach. W Hempking mają nosa do zapachów. Wanilia z Ylang- Ylang nie daje o sobie łatwo zapomnieć. To zapach mocny, z przewagą Ylang- Ylang. Czuć go wyraźnie nie tylko w słoiczku, ale również spod pach w ciągu dnia, a wieczorem na zdjętych ubraniach.

INCI: Cocos Nucifera Oil, Manihot Utilissima (Tapioca) Starch, Sodium Bicarbonate, Hydrogenated Soy Vegetable Oil, Mangifera Indica Seed Butter, Cannabis Sativa Seed Extract, Kaolin Clay, Tocopherol Acetate, Cananga Odorata Flower Oil, Vanilia Planifolia Oil.

Majru, Dezodorant naturalny konopny bergamotka
15 ml    ok. 20 zł

Majru to propozycja sodowego dezodorantu w kremie. Podoba mi się jego konsystencja, krem jest dość gładki i miękki. Jest szybki w aplikacji, bo dobrze się rozprowadza, nie jest tłusty czy mokry i można się od razu ubierać. Raczej nie brudzi ubrań, choć czasem na czarnych materiałach widać po wewnętrznej stronie drobne, białe smugi. Dopierają się bez problemów.

Bez problemów spędzam też z tym deo całe dnie. Czuje się z nim komfortowo, bo nie czuje smrodu. Sam dezodorant pięknie pachnie bergamotką. W opakowaniu zapach zdaje się intensywny, ale pod pachami w ciągu dnia czuć go bardzo subtelnie, tylko przy bliższym wąchaniu, więc nie koliduje z perfumami.

Nauczona już doświadczeniem z dezodorantem 4szpaki, od początku stosowałam Majru w niewielkiej ilości. Według mnie, oszczędność w aplikacji w przypadku takich kremowych deo jest kluczowa – nie zbierają się wtedy w ciągu dnia pod pachami. Dlatego pomysł Majru, by poza dużym słoikiem 50 ml zrobić też mniejsze 15ml, jest moim zdaniem świetny. Taka pojemność to 2-3 miesiące stosowania. Również podoba mi się pomysł rozwiązania kwestii dołączania szpatułki – przy składaniu zamówienia można wybrać, czy chcemy ją czy nie. Nie ma to wpływu na cenę, szpatułka jest bezpłatna, ale ma na środowisko. Mnie do aplikacji deo wystarczają palce.

INCI: Sodium Bicarbonate, Butyrospermum Parkii Butter, Tapioca Starch, Maranta Arundinacea (Arrowroot) Root Powder, Cannabis Sativa Seed Oil, Cocos Nucifera Oil, Tocopheryl Acetate, Citrus Aurantium Bergamia Fruit Oil, Limonene*, Linalool*, Citral*.
*Naturalne składniki olejku.

Schmidt’s, Dezodorant w sztyfcie z szałwią i lawendą
92 g    ok. 60 zł

Kolejny sodowy, bardzo wydajny dezodorant, tym razem w sztyfcie. Aplikację umila mi śliczny zapach z dominującą nutką lawendy. Czuć go w opakowaniu i w czasie aplikacji, ale na skórze nie jest to zapach wybijający się czy kolidujący z innymi. Jeśli nie lubicie lawendy, są też inne wersje, bardzo duży wybór, a także opcja bezzapachowa.

Jest też wersja bez sody, ja wybrałam tę z sodą dla mocniejszego działania i w tym wypadku nie zauważam żadnego wysuszenia skóry czy swędzenia. A z działania jestem bardzo zadowolona. Schmidt’s skutecznie neutralizuje brzydkie zapachy i absorbuje wilgoć. Jest suchutko, bez klejenia i można się od razu ubierać. W dzień zwykłej aktywności nie potrzebuję niczego więcej. Jedyny zarzut, jaki mam do tego dezodorantu to opakowanie – produkt lubi się nieestetycznie wałkować i zbierać pod nakrętką. 

INCI: Maranta arundinacea (arrowroot) powder, Cocos Nucifera (coconut) Oil, Euphorbia Cerifera (candelilla) Wax, Butyrospermum parkii (shea butter), Sodium bicarbonate (baking soda), Caprylic/Capric Triglyceride (fractionated coconut oil), Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Lavandula Angustifolia (Lavender) Oil, Salvia Sclarea (Clary) Oil, Tocopherol (vitamin E; sunflower-derived).

Trawiaste, Dezodorant naturalny mirra – kardamon
50 ml    ok. 75 zł

Na tę chwilę Trawiaste to jeden z najlepszych dezodorantów, jaki miałam. Skutecznie maskował brzydkie zapachy nawet w hardcorowe, remontowo – przeprowadzkowe dni, nawet w kilkunastogodzinne bieganie w miejskim upale. Maskował je swoim zapachem, a ten jest boski, bo nie jest stereotypowo kobiecy. Żadne kwiatki-misie. Zapach jest delikatny, ziołowy, trochę pikantny, taki z pazurem. Będzie też fajny dla mężczyzn.

Deo dobrze się wchłania, nie klei się, choć trzeba dać mu chwilę. Trzeba  też poczekać z zakładaniem białej bluzki. Mnie zdarzyło się, że, jak za szybko się ubrałam, zabarwił biały materiał na żółto. Ale sprało się bez żadnych dodatkowych zabiegów aloesowym Froschem na 40stopni.
Trawiaste zapakowany jest w szklaną butelkę z aplikatorem, ale nie jest to psikadło, które robi mgiełkę i to jest coś, co początkowo myślałam, że będzie mi przeszkadzało. Bo aplikator punktowo wypluwa produkt wąskim strumieniem na dużą odległość. A sam produkt jest wodnisty, chlupoczący, więc jak się od razu nie wciśnie aplikatora z impetem, to deo nie dolatuje do pachy, że tak powiem. Ale zaczęłam inaczej go używać, psikałam sobie na dłoń i rozcierałam pod pachą jak balsam. Tak się zresztą czułam używając go, że to nie tylko deo, ale że też dbam o swoją skórę.️ Co prawda, Trawiaste zawiera sodę, ale ani nie jest ona w jego formule w ogóle wyczuwalna ani nie wywoływała u mnie najmniejszych podrażnień. A zużyłam niejedno opakowanie. 

INCI: Aqua, Commiphora Myrrha Resin, Saccharomyces Ferment Filtrate, Sodium Bicarbonate, Glycerin, Leuconostoc/Radish Root Ferment Filtrate, Algin, Elettaria Cardamomum Seed Oil, Pelargonium Graveolens Flower Oil, Lavandula Angustifolia Flower Oil, Citronellol, Geraniol*, Linalool*. 
* Naturalne składowe olejków eterycznych..

POPULARNE POSTY

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You cannot copy content of this page
Ta strona wykorzystuje pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Ta strona wykorzystuje pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.