Natural Experience: szampony w płynie

Natural Experience, czyli przegląd naturalnych szamponów w płynie, których używałam. Wpis ten poświęcony jest wyłącznie szamponom w formie płynnej, ponieważ w przyszłości pojawi się osobny materiał na temat szamponów w kostce.

Muszę przyznać, że dosyć późno zaczęłam się interesować naturalnymi szamponami, bo te drogeryjne w miarę dobrze mi się sprawdzały. A przynajmniej, długo żyłam w tym przekonaniu! Jednak całkowite odstawienie szamponów z SLS przyniosło u mnie z czasem zdecydowaną poprawę pod kątem zmniejszenia przetłuszczania się skóry głowy. Na takiej samej zasadzie delikatne żele do twarzy pomogły mi pokonać nadmiernie przetłuszczanie się cery w strefie T. Nauczona doświadczeniem mam więc na punkcie doboru wszelkich myjadeł lekkiego bzika. 

Różnica między moją skórą twarzy a głowy jest natomiast taka, że skalpowi przydaje się od czasu do czasu nieco mocniejsze oczyszczanie. Jednak ta moc musi być nadal utrzymana w pewnych granicach i żadne rypacze nie mają u mnie racji bytu. Za to z wytrwałością iście myśliwską tropię produkty dające objętość. Mam włosy niskoporowate, z natury zdrowe, gładkie i lśniące, ale jednocześnie cienkie i delikatne. Bardzo łatwo je obciążyć, sprawić, by były płaskie, przyklapnięte i wyglądały na przetłuszczone, choć są świeżo po myciu. Tu nie bez znaczenia są także maski/ odżywki, które stosuje, ale dobranie właściwego szamponu to podstawa ostatecznego sukcesu.

gwiazki

Na marginesie tego zestawienia chciałam wspomnieć o produktach, których niegdyś zdarzyło mi się używać, ale obecnie są już albo wycofane albo przynajmniej niedostępne w Polsce, więc stwierdziłam, że nie będę ich uwzględniać w pełnej formie. Jeśli jednak gdzieś na nie traficie, to zdecydowanie warto, moim zdaniem, po nie sięgnąć. Mam tu na myśli New Days Volume Shampoo oraz Desert Essence Coconut Shampoo. Pod linkami znajdziecie moje stare wpisy na ich temat. Na New Days szczególnie polecam zwrócić uwagę, jeśli macie problemy z wrażliwą skórą głowy, bo to był jeden z najłagodniejszych szamponów, jakie miałam okazję stosować.

Jeśli z kolei traficie gdzieś na Argiletz Argile Rose Shampooing, to polecam omijać go szerokim łukiem. On również został ( chyba) wycofany z PL, ale tu bynajmniej nie ma czego żałować moim zdaniem. Wszystko w tym szamponie było na opak. Niby produkt z glinką, ale taki jakby oszczędnie glinkowy. Silny detergent w składzie, ale właściwości oczyszczające bardzo mierne. A na dodatek lejąca się i niewygodna we współpracy konsystencja.

Ale to i tak pikuś w porównaniu do szamponu Bionigree. To polska marka, która, o ile wiem, ma się bardzo dobrze, i jak najbardziej możecie kupić ich produkty do pielęgnacji włosów zarówno na stronie producenta jak i w niektórych drogeriach. Ja z tej opcji z pewnością nie skorzystam, ponieważ szampon Bionigree to największa szamponowa porażka mojego życia i jeden z największych kosmetycznych niewypałów, jaki w ogóle kiedykolwiek miałam. Gdy ktoś pyta o buble i rozczarowania, on jako pierwszy przychodzi mi do głowy. Trzeszcząca niczym suche siano, splątana lepiej niż węzeł marynarki i matowa szczecina, jaką robił z moich włosów, to koszmar, który wciąż pamiętam, choć minęło już kilka lat, od kiedy miałam nieszczęście spotkać go na swojej włosowej drodze.

Na szczęście, na tej długiej drodze trafiały się również bardzo fajne perełki, czego zapisem jest poniekąd poniższy przegląd. Jednak zgodnie z zasadą, jaka przyświeca mi przy tworzeniu wpisów z serii Natural Experience, uwzględniam tu nie tylko to, co sprawdziło mi się na 100%, ale po prostu to, co stosowałam. Zapraszam do lektury, jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o tych produktach. Przypominam – kolejność alfabetyczna, cena uśredniona, bo to zawsze zależy, gdzie dany produkt kupicie. Polecam po prostu pytać wujka Google i porównywać. 

Alterra, Szampon dodający objętości bio – papaja i bio – bambus
200 ml     ok. 10 zł

To jeden z tańszych szamponów z tego zestawienia. Łatwo dostępny, bo markę Alterra znajdziecie w Rossmannie. Uwielbiam ten szampon, nieustannie doskonale mi się sprawdza, a wracałam do niego parokrotnie. Dobrze oczyszcza, zaliczam go już do mocniejszych szamponów, ale wciąż kwalifikuje się dla mnie do codziennego użytku. Bardzo ładnie odbija włosy od nasady i dodaje im objętości na długości. Ma wygodną w użytku żelową konsystencję i przyjemny owocowy zapach. 

INCI: Aqua, Sodium Coco-Sulfate, Lauryl Glucoside, Cocamidopropyl Betaine, Glycerin, Lauroyl Sarcosine, Carica Papaya Fruit Extract*, Bambusa Arundinacea Leaf Extract*, Mangifera Indica Fruit Extract*, Citrus Grandis Peel Oil, Hydroxypropyl Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Panthenyl Ethyl Ether, Alcohol*, Levulinic Acid, Parfum**, Limonene**, Linalool**, Geraniol**, Citral**.
*Składniki z certyfikowanych upraw ekologicznych.
**Pochodzące z naturalnych olejków eterycznych.

Anwen, Delikatny szampon w piance brzoskwinia i kolendra
200 ml     ok. 25 zł

Szampon w piance. Pierwszy raz miałam szampon w takiej formie, ale chyba nie jestem przekonana. Nie wiem, czy ogólnie do formy szamponów w piance, ale na pewno nie jestem przekonana do tego konkretnego egzemplarza.

To znaczy –  niby jest fajny. Naprawdę bardzo, bardzo delikatny, co z jednej strony jest dobre dla skóry, wiadomo, ale z drugiej mycie nim włosów dwukrotnie jest u mnie obligatoryjne. Niby zazwyczaj i tak myję dwa razy, ale czasem zdarza się i raz, a tu się zdarzyć nie może. No, ale ten szampon jest przeznaczony do suchej i wrażliwej skóry głowy, a ja ma przetłuszczającą się, więc może nie mam co się czepiać. Z punktu widzenia włosów mam z tym szamponem z kolei ten problem, że, jeśli olejowałam wcześniej włosy, to wtedy muszę je myć specjalnie na długości, bo sama spływająca piana nie ogarnia tego i mam potem niedomyte strączki.

Ale najbardziej czepiać się będę jego wydajności, bo na tym polu jest masakra. Szampon mi starczył na nieco ponad dwa tygodnie. Mycia średnio co drugi dzień, zawsze dwukrotnie. Czyli jest o połowę mniej wydajny niż standardowo szampony u mnie. A wszystko dlatego, że piana nie jest zbyt gęsta i muszę naprawdę sporo brać jej na jedno użycie, żeby czuć produkt pod palcami i nie mieć wrażenia, że szoruje skórę gołymi rękami. Przez „naprawdę sporo” rozumiem 10-15 pompek. Także tak… samo wciskanie tyle razy tej pompki jest już czasochłonne i denerwujące, nie mówiąc o tym, że szampon znikał w oczach…

No, więc dość droga i nieopłacalna dla mnie impreza. Być może doceniłabym ten szampon, gdybym miałam problemy ze skórą głowy, bo jest naprawdę delikatny. Ale nie mam, więc dla mnie gra nie warta świeczki. A szkoda, bo zapach śliczny! Taki brzoskwiniowo- jabłkowy. 

INCI: Aqua, Sodium Cocoamphoacetate, Glycerin, Lauryl Glucoside, Betaine, Sodium Cocoyl Glutamate, Sodium Lauroyl Glucose Carboxylate, Linum Usitatissimum Seed Extract, Althea Officinalis Root Extract, Niacinamide, Acacia Conocinna Fruit Extract, Balanites Aegyptiaca Fruit Extract, Gypsophila Paniculata Root Extract, Dipotassium Glycyrrhizate, Polyglyceryl-4 Laurate/Sebacate, Polyglyceryl-6 Caprylate/Caprate, Salicylic Acid, Sorbic Acid, Parfum, Benzyl Alcohol, Limonene, Linalool.

Avalon Organics, Rozmarynowy szampon zwiększający objętość
325 ml     ok. 35 zł

Jest rozmarynowy, jest delikatny, jest fajny. Są dwa takie szampony w tym zestawieniu, drugim jest propozycja naszej polskiej marki Lilla Mai. Rozmaryn Avalon jest intensywniejszy, doprawiony wyrazistą świeżością lasu, falującego na wietrze pola lawendy i skutego lodem jeziora o świcie ( bez wiatru i wieczorami wszystko pachnie inaczej!).

Szampon lekko chłodzi skalp, naprawdę lekko, bo w granicach mojej bardzo bardzo bardzo! wąskiej tolerancji. Bardzo dobrze się pieni, dobrze domywa włosy i oczyszcza skórę głowy, daje uczucie świeżości i również faktycznie tę świeżość włosów nieco przedłuża. Nie zauważyłam natomiast, by obietnica Volumizing znalazła u mnie przełożenie na rzeczywistość. Szampon na pewno nie obciąża, ale czy zwiększa objętość… tego bym nie powiedziała.

Między spłukaniem szamponu a nałożeniem odżywki włosy są takie… piszczące. Mówię tu o włosach na długości, bo skóra głowy na każdym etapie mycia była w pełni zadowolona ze współpracy z Avalon. Włosy w sumie też, bo odżywka to u mnie must have, a po jej nałożeniu włosy prezentowały się bardzo dobrze. Lubiłam ten szampon, mogłabym kupić go ponownie.

INCI: Aloe Barbadensis Leaf Juice(1), Aqua (Water), Coco-Glucoside, Sodium Laurylglucosides Hydroxypropylsulfonate, Glycerin, Sorbitan Oleate Decylglucoside Crosspolymer, Xanthan Gum, Cedrus Atlantica Bark Oil, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Peel Oil, Citrus Limon (Lemon) Peel Oil, Copaifera O cinalis (Balsam Copaiba) Resin, Coriandrum Sativum (Coriander) Fruit Oil, Geranium Maculatum Oil, Lavandula Angustifolia (Lavender) Oil, Pogostemon Cablin Oil, Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Oil, Calendula Officinalis (Calendula) Flower Extract(1), Chamomilla Recutita (Matricaria) Flower Extract(1), Chenopodium Quinoa Seed(1), Rosmarinus  Officinalis (Rosemary) Leaf Extract , Styrax Benzoin Resin Extract,Tocopheryl Acetate,Alcohol , Babassu Oil Polyglyceryl- 4 Esters, Bisabolol, Citric Acid, Inulin (1), Sodium Chloride, Benzyl Alcohol, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Limonene, Linalool.

(1)Certified Organic Ingredient Product is preserved with Sodium Benzoate. 

 Bema Love Bio, Szampon do włosów przetłuszczających się 
200 ml     ok. 50 zł

Choć markę Bema uwielbiam i wiele jej produktów doskonale się u mnie sprawdza na linii moje włosy- szampon Bema coś ewidentnie nie zagrało. Szampon ma wodnistą, lejącą się konsystencję, ale przy tym dobrze się pieni, więc w sumie jest wydajny. Pachnie typowo dla Bemy – kokosowo z lekką orzechową nutką. Opakowanie, co także dla Bemy typowe – proste, ale jakością nie zachwyca. Plastik niezbyt dobrze wyprofilowany u ujścia, napisy mało trwałe. 

Szampon dedykowany jest dla włosów przetłuszczających się. Dla mnie jest to szampon paradoksów. Skuteczność oczyszczania, na co dzień poprawna, zaczyna kuleć, gdy na włosach są resztki suchego szamponu. Wtedy mam wrażenie, że Bema sobie z tym nie radzi i włosy nie są w pełni domyte. Ale to nie znaczy, że szampon jest delikatny –  detergenty do najłagodniejszych nie należą ( ALS, SCS ) i przy całym ładunku substancji aktywnych, jakie dodano do szamponu, skład w sumie nie powala. Przynajmniej mnie. Oczyszczenie, choć nie w pełni skuteczne, jest w zasadzie mocne. Dla mnie za mocne, bo zauważam, że po tym szamponie włosy szybciej mi się przetłuszczają. W dniu mycia fryzura wygląda ok, nie ma problemów z obciążeniem czy przyklapem. Wygląd włosów znacznie pogarsza się natomiast następnego dnia i właściwie, jeśli nie chce myć włosów na drugi dzień, to bez suchego szamponu się nie obejdzie A suchy szampon też obojętny dla włosów nie jest i staram się go ograniczać. Tu wpadam w błędne koło. A, co gorsza, bo nie pamiętam, kiedy mi się to ostatnio zdarzyło, po Bemie swędziała mnie skóra głowy Nie bardzo uciążliwie, ale swędziała. A nie mam wrażliwej…

Finalnie, szampon powędrował do mojego Męża, który skwitował działanie wzruszeniem ramion i stwierdzeniem, że nie chciałby go na dłuższą metę używać Mam podobne odczucia. Przy całej mojej sympatii dla kosmetyków do twarzy z Bemy, szamponu nie będę ciepło wspominać.

INCI: Thymus  Vulgaris* (Thyme) Leaf Water, Citrus Medica Limonum* (Lemon) Fruit Water, Aqua/Water, Ammonium Lauryl Sulfate, Lauryl Glucoside, ErythritolSodium Chloride, Sodium Coco-Sulfate, Coco-Glucoside, Copaifera Officinalis* (Balsam Copaiba) Resin, Carapa Guaianensis Seed Oil*, Euterpe Oleracea Fruit Oil*, Bertholletia Excelsa Seed Oil*, Glyceryl Oleate, Olea Europaea* (Olive) Fruit Oil, Macadamia Ternifolia Seed Oil*, Hydrolyzed Rice Protein, Dicaprylyl Ether, Lauryl Alcohol, Benzoic Acid, Sodium Benzoate,  Potassium Sorbate, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Parfum/Fragrance**, Limonene***.
* Prodotto da agricoltura biologica/organic agriculture.
**Componenti di origine naturale/ components of natural origin.
*** Componenti da olii essenziali vegetali/essential vegetal oil components.

Eolab, Keratynowy szampon z acai
250 ml     ok. 15 zł

Tym szamponem jestem zachwycona i zużyłam niejedną butelkę. Poleciła mi go Aga z napieknewłosy.pl. Wszystko jest tu idyllicznie wręcz idealnie –  dobrze oczyszczona skóra głowy i lekkie włosy, fajnie odbite od nasady. Żelowa konsystencja po raz kolejny przy szamponie Eolab jest akuratna. W porządku opakowanie, żadnych problemów z aplikacją. I naprawdę ujmujący jagodowy zapach. Nieprzesadzony, w sam raz by umilić mycie. A to, w czym acai okazał się u mnie lepszy niż wersja  z ylang-ylang, to pozytywny wpływ na przedłużenie świeżości włosów. W ogóle, jak sięgam pamięcią, to żaden dotąd szampon takiej świeżości mi nie zapewniał, szczególnie w tak trudnym, czapkowym, okresie, w jakim go używałam.

INCI: Aqua, Glycerin, Oleracea (Acai) Fruit Extract, Sodium Cocoyl Isethionate, Hydrolyzed Keratin, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Cocoamphoacetate Betaine, Sodium Chloride, Adansonia Digitata (Baobad) Seed Oil, Tagetes Minuta (Marigold) Flower Oil, Aloe Barbadensis (Aloe) Leaf Extract, Cola Acuminata (Cola Nut) Seed Extract, Cyclopia Intermedia (Honeybush) Leaf Extract, Aspalathus Linearis (Rooibos) Leaf Extract, Perfume, Xanthan Gum, Benzyl Alcohol, Caprylyl Glycol, Citric Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate.

Eolab, Szampon ultra objętość z ylang-ylang
250 ml     ok. 15 zł

To świetny szampon z faktycznym działaniem na objętość. Włosy są po nim ładnie odbite od nasady, sypkie, lekkie i sprężyste. Dobrze, ale nie przesadnie oczyszczona skóra głowy. Podoba mi się też zapach, taki świeży, kojarzy mi się z owocami, oraz żelowa konsystencja gęsta, wygodna w użyciu, z pianą w sam raz. Nie mam uwag. 

INCI: Aqua, Glycerin, Hydrolyzed Wheat Protein, Hydrolyzed Rye Protein, Hydrolyzed Oats Protein, Gossypium Herbaceum (Cotton) Seed Oil, Oryza Sativa (Rice) Extract, Glycine Soja (Soybean) Protein, Triticum Vulgare (Wheat Germ) Extract, Sodium Cocoyl Isethionate, Cocamidopropyl betaine, Betaine, Sodium Cocoamphoacetate, Coco-Glucoside, Sodium Chloride, Benzyl Alcohol, Caprylyl Glycol, Xanthan Gum, Cananga Odorata Flower Oil, Perfume, Citric Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate.

Eolab, Szampon wzmacniający objętość i przyśpieszenie wzostu
250 ml     ok. 15 zł

I trzeci z rzędu szampon Eolabu. Jeśli znów spodziewacie się zachwytów, to od razu sprostuję, że tu takowych nie będzie, bo tu historia jest bardziej złożona. Za pierwszym razem, jak użyłam tego szamponu, to było takie wow! cóż za włos! Ładnie odbity od nasady, puszysty i leciutki. Potem przy drugim razie ( z taką samą procedurą i odżywką ) patrzę na swoje włosy, oglądam i się zastanawiam, czym ja się tak zachwycałam poprzednio, no spoko są włosy, ale bez przesady. A potem przy trzecim razie to już mówię sobie, że nie no, słabo, takie tam zwykle szamponidło, musiałam mieć #verygoodhairday za tym pierwszym razem. A potem biorę inny szampon, wracam do tego za jakiś czas i… cała historia zaczyna się od początku. I tak naokrągło. Jak użyje raz na kilka myć, to jest wow! Przy drugim razie z rzędu jest spoko, przy trzecim tak zwyczajnie. Po przerwie – znów wow, spoko, ot tak. Przerwa i wow, spoko, ot tak … Zużyłam więc jedno opakowanie, ale powrotów nie planuję, bo ylang-ylang i keratynowy sprawdzały mi się na poziomie wow! przez całe butelki i mogłam ich używać z dowolną częstotliwością. 

INCI: Aqua, Zingiber Officinate Root Floral Water, Cocamidopropyl Betaine, Lauryl Glucoside, Coco Glucoside, Organic Hamamelis Virginiana Leaf Extract, Sodium Lauroyl Methyl Isethionate, Simmondsia Chinensis Oil, Hibiscus Extract, Organic Macadamia Integrifolia Seed Oil, Shea Butter Ethyl Esters, Glycerin, Organic Triticum Vulgare Oil, Glycereth-2 Cocoate, Perfume, Lactic Acid, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol.

Lavera, Szampon dający siłę i objętość z wyciągiem z bio – pomarańczy i bio – zielonej herbaty
250 ml     ok. 20 zł

Pięknym, mandarynkowym zapachem zaskoczył mnie ten szampon. Jeśli kojarzycie zapach mydła do rąk Sylveco, to tu jest baaardzo podobna nutka. I bardzo umila mi proces mycia. Który w ogóle należy do przyjemnych – szampon dobrze domywa, radzi sobie z olejami czy z resztkami suchego szamponu, nie podrażnia mi skóry, nic mnie po nim nie swędzi. Czy robi objętość? Wydaje mi się, że trochę tak, bo włosy są fajnie lekkie po nim, a to skutkuje delikatnym odbiciem od nasady. Nie jest to efekt lwiej grzywy, ale w połączeniu z dobrą odżywką, finalnie fryzura wydaje się bardziej sprężysta.

INCI: Water (Aqua), Glycerin, Sodium Coco-Sulfate, Lauryl Glucoside, Betaine, Sea Salt (Maris Sal), Camellia Oleifera Leaf Extract*, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Peel Extract*, Pisum Sativum (Pea) Peptide, Leuconostoc/Radish Root Ferment Filtrate, Oryza Sativa (Rice) Extract*, Cicer Arietinum Seed Extract*, Lens Esculenta (Lentil) Fruit Extract*, Pisum Sativum (Pea) Seed Extract*, Glycine Soja (Soybean) Germ Extract*, Disodium Cocoyl Glutamate, Sodium Cocoyl Glutamate, PCA Glyceryl Oleate, Alcohol*, Fragrance (Parfum)**, Limonene**, Linalool**, Citronellol**.
* Składniki pochodzące z upraw ekologicznych.
** Z naturalnych olejków eterycznych. 

Lilla Mai, Ekologiczny szampon rozmarynowy
250 ml     ok. 40 zł

Lilla Mai bardzo delikatnie obchodzi się ze skórą głowy, a jednocześnie skutecznie domywa włosy. Radzi sobie z resztkami stylizatorów pod warunkiem, że nie są to jakieś dniami nadbudowane warstwy. Najlepiej spisywał mi się do codziennego mycia.

Najpierw musiałam się jednak do niego przyzwyczaić. Zawsze myję głowę dwukrotnie. Przy pierwszym myciu Lilla Mai jest odczuwalnie trudniejszy we współpracy niż przy drugim – prawie się nie pieni i gorzej rozprowadza się na włosach. Przy drugim myciu ilość piany i szybkość, z jaką ona powstaje, są już bardzo zadowalające. To znacznie ułatwia rozprowadzanie. Nadal jednak sama formuła szamponu daje stosunkowo mało poślizgu. Poślizgu brakuje też po umyciu, gdyż włosy nie są gładkie, mają tendencję do plątania się i zdecydowanie wymagają odżywki. To jednak nie jest dla mnie minusem, bo tak czy tak, poza sytuacjami eksperymentalnymi, zawsze odżywkę nakładam. Jednak chciałam to podkreślić, gdyż brak gładkości na moich włosach, które są naturalnie bardzo gładkie, jest zjawiskiem bardzo rzadkim.

Nie zauważyłam, by Lilla Mai w jakikolwiek sposób wpływał na świeżości czy objętość fryzury. Natomiast na minus muszę policzyć mu niską wydajność, bo na jedno mycie moich cienkich i niezbyt gęstych niskoporów do ramion potrzebuje 6-7 pompek. Mimo pewnych jego wad, które dostrzegam, sądzę, że, jeśli będę potrzebowała czegoś naprawdę delikatnego do mycia skalpu, wrócę do tego szamponu. W końcu to polska marka, szklane opakowanie z bardzo wygodną pompką, piękny zapach rozmarynu, a przede wszystkim cenna zaleta połączenia delikatności ze skutecznością. 

INCI: Aqua, Decyl Glucoside*, Sodium Lauroyl Lactylate*, Rosmarinus Officinalis Leaf Water, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Glycerine, Xantan Gum, Benzyl Alcohol, Salicylic Acid, Sorbic Acid, Cymbopogon martinii Oil, Rosmarinus officinalis Leaf Oil, Limonene**, Linalool**, Geraniol**.
**Naturalne składniki olejków eterycznych.
* Składniki z certyfikatem ECOCERT.

Nami, Szampon z ekstraktem z pokrzywy na bazie serwatki mlecznej
280 ml     ok. 24 zł

Szampon z pokrzywą i proteinami mlecznymi. Pokrzywa ma dobroczynny wpływ na włosy. Uzupełnia niedobór naturalnych składników budujących strukturę włosa, wzmacnia, regeneruje i w sposób zauważalny zwiększa objętość włosów. Pobudza wydzielanie melaniny, dzięki czemu czemu przeciwdziała przedwczesnemu siwieniu. To między innymi można przeczytać na etykiecie szamponu. Objętość zapewniają też proteiny zawarte w serwatce mlecznej, dlatego tym bardziej zawiodłam się, że u mnie tej obiecywanej objętości nie było.

Ale poza tym szampon dobrze sprawdzał mi się do codziennego oczyszczania. Wylany na dłoń sprawia wrażenie dość wodnistego, ale ma taką nietypową, klejącą się niczym miód konsystencje. Świetnie się pieni już przy pierwszym myciu. Pachnie skoszoną trawą, taką soczystą zielonością, która trochę mi się kojarzy z kremem do rąk Madary Infusion Vert ( kremu bardzo nie polecam). Są jeszcze dwie inne wersje szamponu – z łopianem i uczepem. Pokrzywa, choć miło spędziłam z nią czas, nie porwała mnie na tyle, by chcieć do niej wrócić, ale kiedyś przy jakiejś okazji z chęcią spróbuje łopianu lub uczepu.

INCI: Aqua, Sodium Cocoyl Glutamate, Lauroyl/Myristoyl Methyl Glucamide, Coco-Betaine, Urtica Dioica Extract, Whey, Lactic Acid , Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Dehydroacetic Acid, Citral, Geraniol, Linalool, Benzyl Benzoate, Limonene.

Orientana, Ajurwedyjski szampon do włosów jaśmin i migdałecznik
210 ml     ok. 30 zł

Szampon do włosów cienkich i delikatnych, czyli dokładnie takich, jakie mam. Produkt nie robi jednak dla nich nic specjalnego. Natomiast jest dość silnie oczyszczający, jak na mój gust. Nie nadaje się dla mnie do regularnego stosowania, bo zaczynam odczuwać przesuszenie skóry głowy. Co drugie, trzecie mycie jest ok. Jednak używany częściej sprawia, że skalp jest bardzo nieprzyjemnie napięty i ściągnięty, jakbym zafundowała sobie wysoki kucyk wyrzucający gałkę oczną z orbit. Not nice! Dodam przy tym, że generalnie nie mam wrażliwej skóry głowy ani tendencji do tego, by protestowała przeciw moim włosowym pomysłom i zabiegom. Jeśli Wy macie wrażliwy skalp, to mocno nie polecam tego szamponu. U mnie stosowany z mniejszą częstotliwością był poprawny. Nie obciążał włosów, to dla mnie ważne. Choć miałam nieodparte wrażenie, że fryzura krócej wyglądała świeżo po umyciu nim głowy niż w przypadku innych szamponów. Także krótko mówiąc, szału nie ma.

INCI: Aqua, Lauryl Glucoside, Palm Kernel/Coco Glucoside, Cocamidopropyl Betanine, Sodium Cocoyl Glutamate, Glycerin, Jasminum Officinale Extract, Emblica Officinalis Fruit Powder,  Sapindus Mukurossi Fruit Powder,  Aloe Barbadensis Leaf Juice, Glyceryl Oleate, Camellia Sinensis Leaf Extract, Sodium PCA, Rosa Damascena Flower Water, Hydrolyzed Wheat Protein, Terminalia Bellerica Fruit Extract, Oryza Sativa Bran Oil, Acacia Concinna Fruit Powder, Symplocos Racemosa Bark Extract, Zinc PCA, Polyquaternium 10, Panthenol, Decyl Glucoside, Camellia Sinensis Seed Oil, Hydrolyzed Sweet Almond Protein, Xanthan Gum, Jasminum Sambac Flower Extract,  Citric Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate.

Sylveco, Balsam myjący do włosów z betuliną
300 ml     ok. 35 zł

Włosy po tym szamponie są przyjemnie puszyste. Lekkie, takie jakby napompowane, co daje wrażenie większej objętości. Miodzio! Do tego skóra jest głowy jest oczyszczona, jak trzeba. Mam też wrażenie, że szampon lekko chłodzi, bo jest po nim taka wyraźna świeżość na skalpie. 

Co zauważyłam przy regularnym stosowaniu to, że, aby efekt pożądanej puszystości nie stał się niepożądanym sianem, trzeba dobrać do kompletu porządną odżywkę. Na moich włosach ten szampon najlepiej sprawdza się z drożdżową maską Banii Agafii.  Z mlekiem owsianym Yope też było ok, ale już lekkie Nature Moi czy Cosnature nie zdawały tu egzaminu. Także musiałam się nauczyć obchodzić z tym szamponem. Również pod tym względem, że ma rzadką konsystencję, łatwo przelatującą przez palce. Ale z drugiej strony, nie trzeba wiele tego produktu brać, bo dobrze się pieni. Ogółem, jest bardzo fajnym gagatkiem i chyba nie muszę mówić, że jak coś robi objętość, to kradnie me serce.

INCI: Aqua, Coco-Glucoside, Decyl Glucoside, Mel Extract, Cocamidopropyl Betaine, Butyrospermum Parkii Butter, Panthenol, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Cyamopsis Tetragonoloba Gum, Glyceryl Oletate, Lactic Acid, Betulin, Sodium Benzoate, Rosmarinus Officinalis Leaf Oil.

Urtekram, Szampon z glinką Rasul zwiększający objętość
250 ml     ok. 25 zł

Jeden z moich niekwestionowanych szamponowych ulubieńców. Jednak to na pewno nie jest szampon, który każdy bezwarunkowo pokocha. Robi naprawdę ładną objętość na włosach, ale pewnym kosztem. Włosy tracą po nim nieco ze swojego blasku i stają się szorstkie w dotyku. Choć trafniej byłoby napisać: mniej gładkie. Bo to zupełnie nie jest tak, ze nagle mam siano czy susz na głowie. Po prostu w dotyku czuć, że te włosy są inne. Ale musicie wiedzieć, że moje mają z natury gładkość i blask, więc pewne straty na tych polach nie są dla mnie uciążliwe i jestem w stanie je zaakceptować bez mrugnięcia okiem. Coś za coś. Dla mnie wymiana gładkości, która i tak mnie denerwuje, na objętość, to deal życia i ja jestem tym szamponem zachwycona. Lubię w nim też to, że nadaje włosom lekkość i przedłuża świeżość. 

Lubię go również pod względami technicznymi – jest gęsty, nie ucieka w trakcie aplikacji, wytwarza obfitą i stabilną pianę. Zawiera naprawdę sporo glinki, jest ona wyraźnie wyczuwalna pod palcami w trakcie mycia. Trzeba pamiętać, by porządnie wstrząsnąć butelką przed każdym użyciem, bo inaczej cała ta glinka osiądzie na dnie opakowania. Szampon dobrze się wypłukuje i pozostawia po sobie lekki, rześki zapach mięty. 

INCI: Aqua, Aloe Barbadensis Leaf Extract*, Hectorite, Sodium Coco-Sulfate, Glycerin**, Coco Glucoside, Lauryl Glucoside, Glyceryl Oleate, Sodium Chloride, Mentha Piperita Leaf Extract*, Mentha Viridis Leaf Oil*, Parfum, Polyglyceryl-4 Caprate, Xanthan Gum, Citric Acid, Tocopherol, Beta-Sitosterol, Squalene, Limonene.
* Składniki rolnictwa ekologicznego.

POPULARNE POSTY

2 komentarze o “Natural Experience: szampony w płynie

  1. Dziekuje za ten artykul! Dlugotrwale stosowanie tanich szamponow niestety jest widoczne dopiero po latach, dlatego lepiej za wczasu przerzucic sie na naturalne szampony.

    1. Cieszę się, że artykuł jest pomocny! Niektóre pozycje stąd też do drogich nie należą, więc sądzę, że tym bardziej warto zwracać uwagę, czego się używa 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You cannot copy content of this page
Ta strona wykorzystuje pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Ta strona wykorzystuje pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.